Zaplanuj swoją naukę – wskazówki prosto z “Ultralearning” (+ karta pracy)

Photo by Estée Janssens on Unsplash

Pewnie niejednokrotnie słyszeliście o tym, że przed wyruszeniem w drogę należy zebrać drużynę – ale oprócz drużyny przyda się również całkiem dobra mapa. O tworzeniu takiej mapy – a konkretnie o przygotowaniu dobrego planu opanowania nowej umiejętności – chcę Wam dzisiaj opowiedzieć. Zrobię to zarówno na podstawie książki, jaką ostatnio przeczytałam, jak i na podstawie swoich własnych doświadczeń.

Jak wspominałam kilkakrotnie w poprzednich postach, jednym z moich największych problemów przez ostatnie kilka lat był słomiany zapał. Za uczenie nowych rzeczy zabierałam się dość gwałtownie, a same decyzje podejmowałam zazwyczaj z wykorzystaniem niezbyt rozsądnych motywacji. Była to na przykład chęć robienia tego samego, co ktoś, kto mi imponuje – lub możliwość pochwalenia się nowym zainteresowaniem innym. Pod pierwszą kategorię podpadają na przykład rozmaite języki, których zaczynałam się uczyć, umotywowane oglądaniem na przykład Youtuberów-poliglotów, pod drugą – rozmaite sporty i hobby sporto-pochodne, które świetnie wyglądają w facebookowym czy instagramowym CV. W 99% kończyło się to fiaskiem, ponieważ zapał karmiony takimi motywacjami szybko się ulotni – a jedyne, co mi z tej “przygody” zostawało, to biblioteczka pełna książek językowych lub zalegające głęboko w szafie sportowe ciuchy czekające na lepsze czasy. Kiedy jednak na mojej drodze pojawiła się umiejętność, którą rzeczywiście muszę opanować z zupełnie innych powodów, niż zazwyczaj – węgierski – uświadomiłam sobie, że nie do końca wiem, jak skonstruować dobry i efektywny plan nauki. Ruszyłam więc na poszukiwania czegoś, co taki plan pomoże mi stworzyć – i tak, z polecenia ówczesnego szefa, trafiłam na Ultralearning

Autor książki, Scott H. Young prowadzi bloga o uczeniu się – a do mediów przebił się historią o tym, jak na własną rękę, w ciągu 12 miesięcy, przeszedł przez cały program studiów pierwszego stopnia na informatyce na MIT, z wykorzystaniem dostępnych online wykładów, notatek i testów. Choć sam bloger podkreśla, że nie da się tego porównać 1 do 1 z doświadczeniem studiowania na MIT, a w sieci łatwo natknąć się na krytyczne uwagi co do jego podejścia, to jednak samo wyzwanie pozwoliło mu nauczyć się całkiem sporo. Dokonał tego również dużo krócej i nieporównywalnie taniej, niż gdyby zdecydował aplikować się na studia “na pełen etat”. 

Ultralearning zawiera sporo wskazówek zarówno w kwestii przygotowania planu, jak i bardziej efektywnych sposobów przyswajania wiedzy. Te ostatnie wezmę na warsztat w kolejnych postach, dzisiaj zajmę się natomiast tym, jak z pomocą porad w książce zawartych ułożyłam sobie własny plan nauki.

Jakiś czas temu na pewnym meet-upie opowiadałam o technice pomocnej ludziom pracującym z wymaganiami w IT, czyli impact mapping. Polega ona na zebraniu osób odpowiedzialnych za produkt lub nim zainteresowanym i przepracowaniu z nimi serii czterech pytań: 

  • Dlaczego chcemy to zrobić?
  • Na kogo wpłynie to, co chcemy zrobić?
  • Jak chcemy, żeby to działało?
  • Co musimy zrobić?

Jak wiele technik wykorzystywanych przy brainstormingu, tak i tę można zastosować nie tylko w przypadku opisywania wymagań – korzystałam z niej na przykład przy tworzeniu prezentacji, gdy chciałam dojść do tego, co dokładnie chcę przekazać ludziom, którzy mnie słuchają. Jak już się zapewne domyślacie, nic nie stoi na przeszkodzie, aby z pewnymi modyfikacjami (i z pominięciem kroku drugiego – bo chodzi w tym wszystkim głównie o Ciebie 😉 ) wykorzystać ją również w przypadku pierwszej fazy nauki nowych rzeczy, którą autor nazywa “metauczeniem się”.

⠀⠀⠀

Dlaczego chcesz się tego nauczyć?

Motywacje do nauki mogą być różne, ale ważnym jest, żeby przed popadnięciem w szał kupowania materiałów, strojów czy kursów zastanowić się, po co tak naprawdę to robimy – i odpowiedzieć sobie na to pytanie szczerze. Jeżeli coś, za co się zabieramy, nie jest nam w zasadzie potrzebne, a robimy to, bo nasze motywacje pochodzą z zewnątrz (na przykład błędnie interpretujemy czyjeś potrzeby czy zainteresowania – znajomych lub rodziny – za swoje własne), to istnieje spora szansa, że bardzo szybko się wypalimy. Dobry powód to taki, który jest konkretny i nasz własny

Może być bardziej praktyczny – na przykład taki, aby nowa umiejętność pozwoliła nam więcej zarabiać, zdobyć określone środowisko czy stać się samodzielnym na zagranicznych wyjazdach. Tutaj ważne jest tylko, aby rzeczywiście zrobić dobry research i upewnić się, że nabycie danej umiejętności rzeczywiście pomoże nam osiągnąć dany cel. Sama kilka lat temu zaczęłam uczyć się niemieckiego z myślą, że pomoże mi to w zdobyciu ciekawszych ofert pracy. Być może tak by było rzeczywiście, ale z biegiem czasu zdałam sobie sprawę, że nie jest to rzecz o najwyższej stopie zwrotu w stosunku do spędzonego na nauce czasu.

Motywacja też po prostu pochodzić z naszych pasji – jeżeli kochasz kulturę rosyjską, uwielbiasz o niej czytać i żywo się nią interesujesz, to chęć czytania Tołstoja w oryginale i wyłapania smaczki niedostępne dla polskich czytelników również doda Ci motywacji do nauki rosyjskiego nawet jeżeli nie “zmonetyzujesz” swojej wiedzy. 

Cokolwiek to będzie, dobrze, aby Twoje “dlaczego” było dość konkretne. Sama uczę się węgierskiego z powodów matrymonialnych – to już coś, ale to nadal powód dość ogólny. Idąc dalej, mniej zależy mi na czytaniu Marai w oryginale czy wygraniu węgierskiego dyktanda narodowego, niż na porozmawianiu z teściową o weekendzie lub porozumieniu się ze znajomymi na sesji planszówek – stąd moim “dlaczego” jest “chęć bycia samodzielną podczas średnio zaawansowanych rozmów z Węgrami”. Określenie naszego powodu dość konkretnie jest o tyle ważne, że bardzo mocno wpłynie na kolejne etapy planowania nauki.

⠀⠀⠀

Z czego składa się umiejętność, którą chcemy opanować?

Co to właściwie znaczy “coś umieć”? Praktycznie każdą rzecz, której chcemy się nauczyć, da się rozbić na czynniki pierwsze. Metod ekstrakcji takich komponentów jest zapewne całkiem sporo, natomiast idąc przykładem z książki możemy posłużyć się na przykład następującym podziałem:

  • Koncepcje to rzeczy, które muszą być zrozumiane. Są to na przykład prawa w matematyce lub zasady gramatyczne.
  • Fakty to rzeczy, które musimy wykuć. W przypadku języków będą to po prostu nowe słówka, w przypadku programowania – składnia danego języka.
  • Procedury to rzeczy, które możemy pojąć w zasadzie jedynie przez praktykę – na przykład poprawna wymowa lub zachowanie balansu, jeżeli dajmy na to uczymy się jeździć na łyżwach.

⠀⠀⠀

Żeby pokazać to na przykładzie, swoją naukę węgierskiego rozbiłam na poniższe elementy:

Koncepcje:

  • Gramatyka

Fakty:

  • Słownictwo
  • Ortografia

Procedury:

  • Aktywne tworzenie przekazu
  • Wymowa
  • Rozumienie ze słuchu

Jeżeli wiemy, co składa się na to, czego chcemy się nauczyć, możemy nałożyć na to zidentyfikowany wcześniej powód, dlaczego się za coś zabraliśmy – w ten sposób rozpoznamy część, której opanowanie najbardziej nas do tego celu przybliży. Wiedząc również, co zazwyczaj sprawia nam największą trudność, możemy zwrócić na to uwagę, aby w kolejnym kroku “zaatakować” to, co sprawia nam najwięcej problemów.

Elementem, który do mojego celu przybliży mnie najbardziej, jest aktywne tworzenie przekazu – choćbym rozumiała wszystkie węgierskie książki, ale nie umiała sformułować zdania o pogodzie, to nadal nie rozwiążę swojego problemu. Komponentem, z którym mam zazwyczaj najwięcej problemów, jest słownictwo – nie pomaga w mi w procesie uczenia się nowych słów ani moja pamięć złotej rybki, ani mój słomiany zapał, ani moja żenująco niska umiejętność skupienia się na dłuższą chwilę, ani mój czarny pas w przekładaniu wszystkiego na jutro. Będzie to zatem coś, na opanowanie czego będę musiała znaleźć jakiś sprytny sposób.

⠀⠀⠀

Jak możemy się nauczyć tego wszystkiego?

Mamy już zatem powód i części składowe nowej umiejętności, z podkreśleniem tych najważniejszych oraz najbardziej problematycznych. Pozostaje nam teraz określenie sposobów opanowania każdego z tych elementów na satysfakcjonującym nas poziomie. Z perspektywy czasu dużo więcej problemów dawał mi nadmiar źródeł i sposobów nauki oraz powiązany z tym brak zdecydowania, aniżeli ich niedobór – stąd do każdego z tych elementów staram się starannie dobrać odpowiednią ścieżkę praktyki. Trzymając się przykładu:

⠀⠀⠀

Koncepcje:

Gramatyka

⠀⠀⠀

Fakty:

Słownictwo (najtrudniejszy element)

  • Wykorzystuję algorytm spaced repetition wbudowany w Anki, który pozwala mi w załataniu mojej dziurawej pamięci. Dawniej stosowałam Quizlet, ale brakowało mi w nim wbudowanego algorytmu SR.
  • Po każdej dowolnej praktyce zaznaczam nieznane mi słowa, do których następnie w każdy weekend tworzę ogromną ilość fiszek moim ulubionym sposobem. Wybieram jednak tylko słowa, które rzeczywiście mi się przydadzą na tym etapie nauki.

Ortografia

  • Mniej-więcej raz na tydzień piszę krótki tekst na jeden z przykładowych tematów, których listę znalazłam na instagramie Hungarian With Sziszi, który oddaję później do sprawdzenia.

⠀⠀⠀

Procedury:

Aktywne tworzenie przekazu (najważniejszy element)

  • Raz na tydzień spotykam się z panią Petrą na korepetycjach, podczas których dużo rozmawiamy i przerabiamy kolejne ćwiczenia z MagyarOK 2.
  • Raz na tydzień biorę udział w godzinnym klubie konwersacyjnym prowadzonym przez Szilvię.
  • Dopisałam się do grupy konwersacyjnej na messengerze, gdzie razem z innymi uczniami i paroma Węgrami piszemy sobie o różnych kwestiach i wysyłamy węgierskie memy.
  • Codziennie wykorzystuję moich bliskich i znajomych do przynajmniej kilkuminutowej praktyki.

Wymowa

  • Szczerze mówiąc, na tym etapie nauki niewiele z tym robię, ponieważ i tak oczywistym jest, że jestem obcokrajowcem 😉 Najprawdopodobniej przyjrzę się temu aspektowi bliżej, kiedy wskoczę na poziom B1.

Rozumienie ze słuchu

  • Średnio raz w tygodniu oglądam sobie filmiki z przepisami z kanału Smarta – słownictwo jest na tyle proste, a tempo pani Marty na tyle spokojne, że jestem w stanie całkiem sporo nowych słówek z tych filmów wyłapać.

Z utworzeniem planu nauki języka jest o tyle łatwiej, że jest to umiejętność, z którą każdy z nas miał styczność w jakimś momencie swojego życia i do opanowania której możemy znaleźć ogromną ilość – również darmowych – materiałów. Co jeżeli chcemy nauczyć się czegoś mniej oczywistego? Jeżeli jakiś uniwersytet prowadzi studia z interesującego nas tematu, możemy przyjrzeć się syllabusowi tych studiów i zdecydować, na którym obszarze najbardziej nam zależy i wykorzystać sugerowane tam materiały lub napisać z prośbą o poradę do prowadzącego. Można też znaleźć osobę, która opanowała już to, co my dopiero mamy przed sobą – i o ile przygotujemy do niej naprawdę konkretne pytania to szanse, że zechce nam pomóc, są naprawdę wysokie. Wiele osób lubi, gdy ktoś pyta je o radę i chętnie pomoże nam w rozwiązaniu naszego problemu – zdarzało mi się pisać na LinkedIn do doświadczonych product ownerów czy business analityków z prośbą o wskazówki w nauce i za każdym razem otrzymywałam na moje pytania bardzo wyczerpujące odpowiedzi.

Uczyć się danej umiejętności to jedno. Mieć wiedzę o procesie uczenia się, to drugie – natomiast jest to wiedza ze sobą skorelowana i razem z praktyką pierwszego wzrasta nasz poziom zaawansowania w drugim. Z biegiem czasu będziesz nabierać wprawy zarówno w samym procesie uczenia się, jak i w rozpoczynaniu nauki nowych rzeczy. Będziesz nabierać wprawy również w przygotowywaniu planu tak, aby przejść przez cały proces jak najszybciej i jak najbardziej efektywnie. 

Jeżeli chcesz spróbować zastanowić się nad swoim planem używając schematu, który opisałam wyżej, przygotowałam dla Ciebie kartę pracy – możesz skopiować ją na swój dysk i wykorzystać do dowolnej nowej umiejętności. Jeżeli dodatek Ci się przyda – daj mi znać! To pierwszy raz, kiedy przygotowuję coś takiego na swojego bloga, stąd każdy feedback będzie bardzo mile widziany 🙂